Tag

lotniska

Browsing

Linie lotnicze i wydawcy prestiżowych kart płatniczych prowadzą wyścig na luksus w salonikach lotniskowych. Chodzi o przekonanie podróżnych, by zapłacili za bilet w pierwszej klasie albo kartę z dostępem do takich miejsc. Na szczycie rynku salonik przypomina dziś raczej hotel z restauracją niż poczekalnię.

Od 1939 roku do baru z sushi

Pierwszy salonik lotniskowy otworzyły American Airlines w 1939 roku. Przez dziesięciolecia kojarzył się z cichym kątem, fotelem i przekąską. Według amerykańskich doniesień rywalizacja wyraźnie przyspieszyła w ostatnich pięciu latach, a przewoźnicy i banki zaczęły licytować się atrakcjami.

Na liście nowości są drogie koktajle, kapsuły do drzemki, stanowiska z goframi i „ściana soków”. Karta Capital One oferuje w saloniku na lotnisku Reagan pod Waszyngtonem obsługę serwującą hiszpańskie przekąski, a na nowojorskim JFK zestawy serów komponowane według gustu gościa. Emirates mają w Dubaju bar z sushi i sashimi.

Sztuka, spa i prywatne łóżka

Air France w swoim salonie „Première” na lotnisku Charles’a de Gaulle’a w Paryżu proponuje spa marki Sisley oraz instalację artystyczną „Wonder Block” Jeana-Michela Othoniela, czyli stos szklanych cegieł. Swiss Air w Zurychu oferuje prywatne sypialnie z dwuosobowymi łóżkami i widokiem na Alpy. Singapore Airlines ma sypialnie na lotnisku Changi, a ich apartamenty prysznicowe jeden z recenzentów luksusowych podróży uznał za jedne z najbardziej luksusowych, jakie widział.

Część salonów idzie jeszcze dalej: gości wpuszcza się osobnymi kolejkami do kontroli bezpieczeństwa i paszportowej. Air France wozi pasażerów pierwszej klasy pod sam samolot porsche.

Tłok na dole, ekskluzywność na górze

Ta eskalacja ma drugą stronę. Standardowe saloniki, do których dostęp daje popularna karta kredytowa, coraz częściej zbierają skargi na kolejki i przepełnienie. American Airlines spodziewa się w tym roku aż 18 mln odwiedzin w swoich salonikach. Wyższa półka ma więc przede wszystkim dać poczucie wyjątkowości. Rzecznik American Airlines powiedział wprost, że klienci salonów „nie muszą wychodzić do zwykłego tłumu” (w oryginale: „gen pop”).

Co to oznacza dla polskiego podróżnego

Większość opisanych atrakcji dotyczy konkretnych lotnisk i programów w USA, Francji, Szwajcarii, Singapurze czy Dubaju. Oferta Capital One jest związana z rynkiem amerykańskim i nie dotyczy polskich klientów. Polski pasażer zetknie się z tym trendem głównie wtedy, gdy poleci dalej niż w obrębie Europy, zwłaszcza w klasie biznes lub pierwszej.

W praktyce dostęp do saloników mają także posiadacze niektórych kart premium, programów lojalnościowych lub specjalnych karnetów oferowanych przez banki i operatorów. Zanim zapłacimy za kartę w przekonaniu, że dostaniemy luksus, warto sprawdzić:

  • limit wejść – czy karta daje je bezterminowo, czy tylko kilka razy w roku;
  • zasady dla osób towarzyszących – często wymagają dodatkowej opłaty;
  • konkretne lotnisko i terminal – oferta bywa bardzo różna, a w godzinach szczytu wejście może być ograniczone;
  • koszt karty – opłata roczna może przewyższyć wartość kilku posiłków i drinków.

Przy dużym tłoku salonik z dostępem w ramach karty nie zawsze będzie spokojną oazą, jak sugerują reklamy. Warto o tym pamiętać, zanim zaczniemy wybierać kartę pod kątem darmowej kawy i kanapki przed lotem.

Źródło: The Guardian – „Airport lounges: how did they get so horribly, competitively decadent?”

https://www.dusseldorfstyle.de/terrassenueberdachung-im-winter-nutzen-so-bleibt-ihre-terrasse-gemuetlich/ https://andrzejurbanowicz.pl/luxmed-dla-pracodawcow-pakiety-medyczne-dla-zespolu-w-kazdej-branzy/ https://brittany-crepesandgalettes.com/internet-mobilny-bez-limitu-ktora-oferta-wygrywa/